lifestyle

Polskie komedie – 3 grzechy główne

Polskie filmy cieszą się coraz większym uznaniem. Dzieła rodzimych twórców zyskują w oczach fanów na całym świcie. Liczne nagrody, nominacje do nich czy pochlebne recenzje krytyków i widzów trafają się coraz częściej. Wielu nadwiślańskich reżyserów czy scenarzystów wyrobiło już sobie nazwisko i renomę na świecie. Niestety, polska kinematografia wciąż zmaga się z licznymi problemami. Ich największych siedliskiem są filmy komediowe. Od lat płoną w ogniu krytyki, z którego filmowcy nie uczą się absolutnie niczego. Jakie są główne przyczyny smutnego zjawiska znanym powszechnie, jako – „Polskie komedie”?

„Teraz, to już nie robią takich filmów”. To zdanie przytacza prawdopodobnie każdy Polak podczas seansu z jakąś polską komedią sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Ciężko się z tym nie zgodzić. Produkcje z przeszłości na stałe zapisały się na kartach polskiej kinematografii. Wiele z nich stało się częścią codzienności. Cytaty ze starszych komedii możemy usłyszeć niemal codziennie. Zaskakiwały i ujmowały oryginalnością, pomysłowością czy niejednokrotnie przekazem. Przede wszystkim były one zabawne! O ich klasie i poziomie świadczy fakt, że wiele z nich oglądamy nawet kilka razy w roki. Jednak to tylko przeszłość.. Jak obecnie radzą sobie polskie komedie?

 

Karuzela śmiechu, której nie można zatrzymać.

To nie tak, że Polacy nie robią już komedii, o nie! Przecież średnio co roku do kin trafia co najmniej z 10 „komediopodobnych tworów”. Twórcy cały czas twierdzą, że ich dzieła będą zabawne, przełomowe, zaskakujące i coraz to bardziej wymyślne. Dlaczego przez ostatnie kilka lat Polacy nie potrafili zrobić zabawnej komedii? Pieniądze, brak pomysłu, a może brak dobrych aktorów? W poniższym tekście przybliżę 3 powody, które moim zdaniem odpowiadają za porażki współczesnych komedii w kraju nad wisłą.  

 

1. grzech polskich komedii – stała obsada 

Oczywiście, to nie tak, że w Polsce brakuje dobrych aktorów, czy aktorek. W żadnym wypadku! Problem w tym, że mało kogo już śmieszą poszczególne kwestie wypowiadane przez tych samych ludzi. Do kin wchodzi nowa komedia? Spokojnie, bez obaw, nie zabraknie tam Karolaka, Szyca, Adamczyka i kilkunastu innych artystów.

Od kilku lat możemy również zauważyć tendencję do angażowania młodych i nieznanych wcześniej artystów. Myślicie, świetna okazja, by pokazać się szerszej publiczności i sprawdzić się na dużym ekranie? Zgadza się, z tym, że niekoniecznie. Często wybierając role w komedii polskiej, może to wiązać się z zamknięciem w „szufladzie”. Kolejny dobór występów może oznaczać jedynie grę w komedii. 

Mimo, że często poszczególne role są ograne naprawdę dobrze, to już po prostu odruchowo widz odrzuca jakąkolwiek przekazywaną wartość. Dużym problemem jest też to, że wielu aktorów cżęsto gra tak samo. Niemalże w kolejnych komediach „kontynuują” swoją postać z poprzednich filmów, ale przeważnie nie z ich winy. No właśnie…

 

Scenariusze utrapieniem polskich komedii

Ameryka jest często główną inspiracją do tworzenia filmów. Zachodnie blockbustery, które zarabiają krocie są często przyczyną klęski naszych, rodzimych produkcji.  „Jeżeli film rozśmieszył kilka milionów ludzi na całym świecie, to na pewno u nas też to zadziała. Zbyszek, bierz długopis!”. Filmy ociekają żartami ściągniętymi z amerykańskich filmów. Niektóre da się znieść, bo twórcy nie przeginają z papugowaniem. Jednak, gdy film jest w 100% zerżnięty, no to wiadomo.. *ekhem* Kac Wawa *ekhem*.

Czasem, po prostu, zainspirowanie się zagraniczną komedią działa bardzo dobrze i wychodzą produkcji na dobre. Bąki, rzucanie cudownym słowem „na K”, pokazywanie tyłka, kaleczenie akcentów innych języków i reszta nędznych żartów sytuacyjnych są powodem klęski współczesnych komedii. Polacy wciąż powtarzają te same żarty. Wspomniałem o ściąganiu z Ameryki, ale nie wiem dlaczego ściągamy też z innych słabych, polskich filmów.

 

Sprawdź również: 3 grzechy główne polskiego boksu

 

Polskie komedie i oryginalność? Po co to komu?!

Czy komedia na prawdę musi być TYLKO zabawna? Dzieła sprzed kilkunastu lat oczarowały nas tym, że miały do opowiedzenia zabawną historię z zabawnymi postaciami, które potrafiły podejmować umiejętne próby rozbawienia. Dzisiaj autorzy sypią żartami jak z rękawa. Historii tam zero, postacie rozpisane byle jak, ale najważniejsze, że są żarty.

Złym posunięciem jest też to, że wciąż ci sami aktorzy powtarzają te same żarty i w każdym filmie są takie same jak w kilku innych. Zero wyciągnięcia jakichkolwiek wniosków. Taki Tomasz Karolak, który naprawdę, uważam, że potrafi grać, jest tym samym gościem we wszystkich komediach. DLACZEGO?! Bo scenarzysta i reżyser uważają, że sam w sobie jest zabawny i potrafi sprzedać najbardziej żenujący żarcik.

Odświeżenie postaci w filmach jest niesamowicie ważne. To, czy zagra dobrze, w dużej mierze zależy od tego jak scenarzysta stworzy jego rolę. Obecnie większość rzeczy jest pisana na szybko. Po to, żeby film wszedł do kina, zarobił i odszedł w niebyt. Dobre filmy wymagają czasu i poświęcenia. Pisanie scenariusza jest sztuką, nad którą trzeba posiedzieć, omówić i przede wszystkim przemyśleć.

 

Wszystkie recenzje filmów, seriali oraz recenzje muzyczne sprawdzisz TUTAJ.

 

Klimat polskich komedii

To jest chyba najbardziej istotna przyczyna klęski dzisiejszych komedii lub po prostu filmów. Teraz będzie zabawnie. Wiecie o jakim klimacie mówię? O POLSKIM klimacie. Dziełom brakuje takiej polskości bijącej z ekranu. To co oglądaliśmy kiedyś rozkochało nas w sobie tym, że mogliśmy zobaczyć akcję, która dzieje się w Polsce po polsku. Nasze rodzime samochody, lokacje, produkty, zachowania, czy umiejętnie rzucona „słowo na k”, czy „ch”.

Stare, dobre, zabawne, polskie komedie miały to wszystko. Mimo, że było widać wzorowanie się na zagranicznych filmach, to potrafiliśmy przedstawić to po naszemu. „Kiler”, „Chłopaki nie płaczą” lub „Poranek kojota” biły polskością z ekranu. Klasyczne teksty z tych filmów komediowych są używane do dzisiaj. Dlaczego? Ponieważ są uniwersalne w naszych polskich realiach. Nie było wciskania jakichś elementów, które nie pasują w naszej ojczyźnie.

Bohaterowie tych filmów byli ubrani tak jak ubierano się w tamtych czasach. Modne palenie, jakaś dobra polska piosenka, na ulicy jakiś polonezik i tak dalej. Teraz często widoczny jest pokaz przepychu i to nieustanne udowadnianie, że „to, co nie jest nasze, jest lepsze”. Błąd i to ogromny. Nie wstydźmy i nie bójmy się ukazywania nawet naszych wad jako narodu, to też można uczynić zabawnym. Korzystajmy z tego, że żyjemy w takim kraju, a nie innym. Dzięki temu do filmu wprowadzana jest magia!

 

Pośmiałby się człowiek w końcu… 

Oczywiście. Przyczyn klęsk polskich komedii jest zdecydowanie więcej. Zapewne usilne produkowanie kontynuacji jest jedną z nich. Filmy są słabe i nieprzemyślane, ale przywiązany do postaci i historii widz i tak chętnie zobaczy ich kolejne losy. Polscy twórcy skupiają się na masowej produkcji. Każdemu z nich, po wstępnie niezłym scenariuszu, można śmiało przytoczyć – „Widzisz Wąski, uciąłeś kurze złote jaja” .

Poszczególne wątki i dialogi bywają momentami tak niewiarygodnie głupie, że wręcz wywołują śmiech. Niestety nie przez to, że faktycznie są zabawne, ironiczne czy „przeklinane”. Głównie tym, że skala zażenowania osiągną maksimum i bezsilność, którą odczuwamy automatycznie prowadzi do uśmiechu, który wybrzmiewa w akompaniamencie facepalma.

W Polsce nie brak nam dobrych filmów, o nie! Nieustannie do kin, czy też na platformy streamingowe, trafiają istne perły, które docenia się nie tylko w naszym kraju. Dlaczego więc ten jeden gatunek nieustannie kuleje? To pytanie, na które jest wiele odpowiedzi, ale wciąż brak rozwiązania. Miejmy nadzieje, że i to ulegnie zmianie!

Dodaj odpowiedź

Twój e-mail nie będzie opublikowany.

Sprawdź jeszcze

Więcej naszych wpisów