Inne Sport

Sportowcy-pechowcy. Historie zawodników, którzy przegrali z losem.

Przyszedł dzień, w którym wszyscy uważniej patrzymy pod nogi i staramy się nie podejmować żadnych wiążących decyzji. Piątek 13-go, data wywołująca niepokój nawet wśród najmocniej stąpających po ziemi ludzi. Z drugiej strony, jeśli coś nam w tym dniu nie wychodzi – zrzucamy wszystko na pecha i inne klątwy. Niestety, brak szczęścia może spotkać każdego z nas w dowolnym dniu. Często boleśnie przekonują się o tym także sportowcy. Przed wami kilka bolesnych historii o pechowcach w świecie sportu. Czy da się je wytłumaczyć całkowicie racjonalnie? Nie wydaje nam się. 

Marco Borriello i maść na powiększenie penisa

 

W grudniu 2006 roku, ówczesny napastnik Milanu został zdyskwalifikowany na 3 miesiące z powodu wykrycia w jego organizmie niedozwolonych sterydów. Skąd wzięły się w organizmie Borriello? W tym przypadku nie zastosowano żadnych tradycyjnych metod, od zażywania tabletek po stosowanie zastrzyków. Zakazane środki znajdowały się.. w maści do powiększania penisa, którą piłkarzowi podała jego ówczesna partnerka, Argentynka Belen Rodriguez. Ostatecznie Borriello odcierpiał karę, a jego związek z panną Rodriguez nie przetrwał. Nie znamy szczegółów, ale można się domyślać, że w pewnym momencie Borriello powiedział ukochanej, że już więcej maści nie użyje. Miejmy nadzieję, że nie był to główny powód rozstania..

 

Santiago Canizares i pechowa woda kolońska

 

Historia sprzed 20 lat, ale wciąż warto ją przypominać, aby uświadamiać młodych adeptów sportu, że kontuzja, która może przekreślić Twoje marzenia, czeka tuż za rogiem. Na Mundialu w 2002 roku, pierwszym bramkarzem reprezentacji Hiszpanii miał być ówczesny golkiper Valencii, Santiago Canizares. Niestety, krótko przed początkiem imprezy doznał on dość niecodziennej kontuzji. Podczas kąpieli Hiszpan rozbił butelkę z wodą kolońską, a kawałek szkła rozciął mu jeden z palców u stóp. Diagnoza była okrutna – udział Canizaresa w Mundialu okazał się niemożliwy. Hiszpan pojechał co prawda na Mistrzostwa Świata 4 lata później, ale na turnieju w Niemczech był on już tylko rezerwowym bramkarzem, bowiem w pierwszym składzie reprezentacji Hiszpanii występował już słynny Iker Casillas. 

 

Jonathan Walters – największy pechowiec w historii futbolu

 

Gdyby 12 stycznia 2013 roku napastnik Stoke wiedział, jak potoczy się mecz z Chelsea w jego wykonaniu, prawdopodobnie odmówiłby wyjścia na boisko. Jonathan Walters w momencie  rozpoczęcia spotkania z „The Blues” był najlepszym strzelcem Stoke (5 bramek), fani tej drużyny liczyli więc na jego skuteczność. I rzeczywiście, Walters zaprezentował widzom swój strzelecki kunszt. Niestety, w złym polu karnym.. Dwa gole samobójcze, które odebrały Stoke jakiekolwiek szanse na urwanie Chelsea choćby punktu. Na tym jednak koszmar Waltersa się nie skończył. W doliczonym czasie gry dostał bowiem szansę na częściowe odkupienie swoich win, podchodząc do rzutu karnego. Pech trwał jednak dalej. Mocny strzał wylądował.. na poprzeczce. Na szczęście chwilę później arbiter zakończył spotkanie, jednak w pamięci kibiców Jonathan Walters już na zawsze zapisał się jako ogromny pechowiec. Dwa lata temu Irlandczyk zakończył piłkarską karierę.

 

Polscy pływacy – sportowi pechowcy i ofiary braku profesjonalizmu

 

Świeża historia, która wywołała ogromne zainteresowanie w polskich mediach. Jeśli jednak mówimy o pechowcach w świecie sportu, to ciężko ponownie nie wspomnieć o Alicji Tchórz, Aleksandrze Polańskiej, Dominice Kossakowskiej, Janie Hołubie, Bartoszu Piszczorowiczu i Mateuszu Chowańcu. Szóstka pływaków, która ciężko pracowała najpierw na to, żeby uzyskać kwalifikacje olimpijskie, a następnie aby przygotować jak najlepszą formę na najważniejszą imprezę roku. Już po dotarciu do Tokio okazało się jednak, że na Igrzyskach nie wystąpią i muszą wracać do domu. Wszystkiemu winna papierologia, kilka źle wypełnionych druczków.. cała sprawa ma zakończyć się w sądzie, być może nawet polscy pływacy dostaną odszkodowania. Zmarnowanej szansy na spełnienie sportowych marzeń nie odda im już jednak nikt. Trudno o bardziej bolesną definicję pechowca.

 

Paweł Spisak i problem z koniem

 

To kolejna świeża historia z ostatnich Igrzysk Olimpijskich. 40-letni Paweł Spisak, razem ze swoim koniem Banderasem szykował się do swojego piątego występu na Igrzyskach w konkurencji WKKW (Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego). Jak sam mówi, czuł się dobrze przygotowany do zawodów i liczył na dobry wynik. Niestety, jeździectwo jest konkurencją drużynową, w której oprócz jeźdźca równie ważną rolę pełni także koń. Aż do przyjazdu to Tokio wszystko układało się pomyślnie. Niestety, jeden z ostatnich przeglądów weterynaryjnych wykazał problemy ze zdrowiem Banderasa. Jak poważne? Niestety, nie było czasu tego sprawdzić. Surowy regulamin konkurencji WKKW mówi, że w przypadku wykrycia jakiegokolwiek problemu koń zostaje wykluczony bez możliwości ponownych badań. W ten sposób Paweł Spisak stracił swoją szansę na występ w Tokio, mimo tego głośno mówi o tym, że zdrowie konia jest najważniejsze. Pech sportowca, ale też pokaz prawdziwej przyjaźni działania drużynowego.

 

Przedstawione historie pokazują, że czasami nawet największe wysiłki mogą zostać zniweczone przez losowe wydarzenia, wobec których każdy człowiek, nie tylko sportowiec, pozostaje bezradny. Mimo tego, nie można rezygnować z prób dojścia na szczyt i realizacji swoich marzeń. W kolejny piątek 13-go życzymy więc, aby ślepy los jak najrzadziej wpływał negatywnie na wasze losy.

Dodaj odpowiedź

Twój e-mail nie będzie opublikowany.

Sprawdź jeszcze

Więcej naszych wpisów