lifestyle

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy – Nieznany rozdział Śródziemia

Pierwszy sezon serialu Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy dobiegł końca, ale bynajmniej nie skończyły się dyskusje i kontrowersje, których jest w Internecie co niemiara. Czym właściwie są Pierścienie Władzy, o czym opowiadają, czy mamy do czynienia z hitem Amazonu, czy może porażką? Spróbuję nie tylko odpowiedzieć na to pytanie w odniesieniu do różnych newsów, danych i artykułów, ale przede wszystkim podzielić się swoją opinią, jako wieloletniego fana Tolkiena i filmów Petera Jacksona.

Pierścienie Władzy

Pierwszy sezon Pierścieni Władzy za nami

Nieustannie krążą kontrowersje wokół serialu Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy. Kontrowersje budzą ograniczona licencja Amazonu, zmiany wprowadzone względem literackiego uniwersum wykreowanego przez J.R.R. Tolkiena, pewne decyzje kreatywne, czy nawet wieloetniczna obsada. Rezultatem był review bombing już od pierwszych godzin, odkąd tylko pierwsze odcinki Pierścieni Władzy pojawiły się na platformie Prime Video. Istnieją jednak oznaki przemawiające za sukcesem serialu Amazonu – rekordowa oglądalność platformy streamingowej (prawie 100 mln wyświetleń), bardzo pozytywne recenzje krytyków (82% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes). Serial wbrew opinii pewnej grupy fanów odniósł jednak sukces, na tyle duży, że już od miesiąca trwają zdjęcia do kolejnego sezonu.

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy jest niewątpliwie ciekawą produkcją do dyskusji – zarówno jeśli chodzi o kulisy, pomysły jakie wprowadza, czy też realizację.

Sprawdź także: Zadzwoń do Saula – godny spin-off Breaking Bad

O czym opowiadają Pierścienie Władzy?

Pierścienie Władzy stanowią prequel do trylogii Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena. Akcja ma miejsce w czasach II Ery i opowiada o rodzących się kluczowych elementach znanego uniwersum. Amazon nabył jednak prawa wyłącznie do adaptowania Władcy Pierścieni, z tego powodu nie może adaptować elementów obecnych wyłącznie w pozostałych dziełach Tolkiena. Twórcy serialu, czyli Patrick McKay i John D. Payne mieli jednak w roli konsultantów spadkobierców Tolkiena. Otrzymaliśmy oryginalną historię, która zgrabnie łączy kanon z książek Tolkiena z zupełnie nowymi pomysłami. Istnieją pewne zmiany względem pierwowzoru, ale też jest sporo nowych elementów, które ciekawie rozwijają świat, pokazują nieznane dotąd kulisy.

Pierścienie Władzy powoli opowiadają historię wykucia pierwszych pierścieni, rosnącej potęgi Saurona i upadku dawnych królestw ludzi, elfów i krasnoludów. Z tego wynikają najciekawsze elementy serialu, ale także jego największe problemy.

Pierścienie Władzy

Sprawdź także: Kiedy Disney+ w Polsce? Cieszymy się nim od dziś!

Ogromny świat Śródziemia – zaleta, czy wada?

Historia opowiedziana jest z wielu perspektyw na przestrzeni wielu lokacji. Twórcy bardzo starają się, aby widzowie (także ci nowi) mogli jak najlepiej poznać świat Władcy Pierścieni i historię konfliktu. Bohaterów i elementów lore jest cała masa, wiele rzeczy zostaje tu wyjaśnionych i dokładnie przedstawionych. Z jednej strony, sporo w tym ciekawych niuansów, szczegółów budujących świat i uzasadniających różne elementy, z drugiej strony cierpi na tym tempo historii. Chociaż sporo tych scen coś wnosi do historii czy postaci, brakuje jednak większej płynności i organiczności w łączeniu wątków. Jednak im dalej w las, tym wątki zazębiają się, historia nabiera tempa i śledzi się ją z coraz większym zaangażowaniem.

Sprawdź takżę: Wszystko wszędzie naraz – mały dramat w odmętach multiwersum

Piękna realizacja

Szczególnie przyjemnie się obserwuje serial, kiedy dochodzi do efektowniejszych sekwencji. Pierścienie Władzy pod względem jakości produkcyjnej to absolutnie najwyższy poziom w historii seriali aktorskich. Widać każdy dolar zainwestowany w tę produkcję. Zdjęcia zachwycają głębią kolorów, kompozycją i ogromnymi plenerami, czerpiąc sporo inspiracji obrazami z czasów klasycyzmu. Jest cała masa bogatych scenografii, często ręcznie wykonanych, które zachwycają szczegółami. Także charakteryzacja wygląda bardzo wiarygodnie, szczególnie krasnoludów i orków. Także efekty specjalne wyglądają pięknie– wypadają bardzo naturalnie, zachwycają rozmachem i często przebijają niejedną kinową produkcję. Wiele scen akcji jest świetnie nakręcona – niezależnie od skali. Walki są czytelnie sfilmowane, sprawnie balansujące między widowiskowym, umownym high fantasy a brudnym realizmem.

Serial Władca Pierścieni robi także naprawdę dobrą robotę, kiedy dochodzi do budowania pojedynczych scen skupionych bardziej na wizualnej narracji. Czy kiedy chodzi o majestatyczne sceny pokroju wędrówki do Valinoru, ocierających się o horror w podziemnych tunelach orków, czy równoległy montaż między oblężeniem mieszkańców południa a odsieczą ze strony wojsk Númenoru. Wiele tych scen jest bardzo dobrze wyreżyserowanych, potrafi autentycznie trzymać w napięciu i czytelnie przedstawić sytuację postaci i ich położenie.

Pierścienie Władzy

Pierścienie Władzy w hołdzie do Petera Jacksona

Pierścienie Władzy teoretycznie nie są prequelem do filmów Petera Jacksona. Twórcom udało się jednak sprytnie obejść pewne ograniczenia licencyjne, aby serial pod wieloma względami przypominał kultowe filmy. Wiele projektów kostiumów, czy lokacji, ale także zabiegów narracyjnych przywodzi na myśl kinową wersję Władcy Pierścieni. Panuje podobne poczucie przepychu, wyniosłości i dbałości o szczegóły. Patrick McKay i John D. Payne czerpali także podobne inspiracje dziełami kultury co Tolkien – sporo jest tutaj motywów zaczerpniętych z legend arturiańskich, mitologii nordyckiej, anglosaskiej, czy nawet z Biblii.

Momentami gorzej wypadają dialogi próbujące oddać poetykę Tolkiena, które bywają zbyt ekspozycyjne. Bear McCreary tworząc ścieżkę dźwiękową, wykonał kawał dobrej roboty, niektóre utwory autentycznie wpadają w ucho (szczególnie w wątku Harfootów, Numenoru i krasnoludów). Chociaż przypomina muzykę Howarda Shore’a, jest równie wyniosła, instrumentalna i pełna chórów, to jednak ustępuje legendarnej ścieżce dźwiękowej z trylogii Petera Jacksona.

Pierścienie Władzy

Sprawdź także: Peacemaker. Superbohater, czy żart?

Epicka historia z małymi momentami

Bohaterów jest cała masa, a poziom ich wątków jest nierówny. Niektóre np. skupione na elfach czy Númenorze posiadają zbyt wiele przestojów i ekspozycji. Pozostałe są jednak bardziej angażujące. Wątek Harfootów posiada bardzo przyjemny, kameralny klimat przywodzący na myśl klasyczne kino nowej przygody. To prosta historia o przybyszu obdarzonym wielką mocą szukającym źródła swojego pochodzenia, który nawiązuje przyjaźń i współpracę z niziołkami. Sporo jest w tym wątku ciepła i lekkości, duża jest w tym także zasługa aktorów. Wątek mieszkańców Południa posiada najwięcej scen akcji i najbardziej zagłębia się w perspektywę antagonistów. Jednak najciekawszy wątek dotyczy krasnoludów, który najbardziej skupia się na postaciach i ludzkich dialogach między nimi. Śledzimy tam dobrze napisaną historię rozdarcia między przyjaźnią elfa z krasnoludem, a ich zobowiązaniami względem ludu.

Twórcy wykorzystali fakt, że opowiadają oryginalną historię, ponieważ fabuła posiada w sobie sporo tajemnic, nieodkrytych elementów lore, a nawet twistów, które mają zszokować fanów, czy prowokować do spekulacji. Niestety czasami ucieka się do najtańszych chwytów, pokroju fałszywych ujawień, czy zgonów – nie wnosi to nic poza konsternacją i przeciągnięciem wątków, których rozwiązanie i tak jest oczywiste.

Pierścienie Władzy

Sprawdź także: Predator: Prey – Najlepsza kontynuacja cyklu

Bohaterowie serialowego Władcy Pierścieni

Aktorstwo jest solidne – niektórym młodszym aktorom brakuje jeszcze charyzmy (np. Max Baldry jako Isildur), ale jest kilka naprawdę wyróżniających się występów. Owain Arthur jako Durin IV i Robert Aramayo jako Elrond mają między sobą świetną chemię, bromans przypominający Legolasa i Gimliego z filmów Jacksona. Jest też parę ról dużo bardziej skupionych na niuansach jak Daniel Weyman jako Nieznajomy, Charlie Vickers
jako Halbrand, czy Ismael Cruz Cordova jako Arondir.

Niektóre postacie znane z książek w serialowej wersji mogą budzić kontrowersje jak Galadriela, czy Isildur. Trudno jednak ostatecznie wydać werdykt, ponieważ pierwszy sezon jest tak naprawdę wstępem do większej historii, a wiele postaci dopiero czeka na rozwój i status quo znany z książek.

Pierścienie Władzy

Sprawdź także: Gray Man – Netflix próbuje stworzyć kolejny blockbuster

Rodzące się zło Władcy Pierścieni

Najciekawszą rzeczą, jaką robi Władca Pierścieni Amazonu, najbardziej odważną i odświeżającą w ramach świata Śródziemia jest przedstawienie antagonistów. Od zawsze byliśmy przyzwyczajeni, że Sauron i reszta postaci z nim związanych są wyłącznie manifestacją sił zła. Showrunnerzy tutaj postanowili poświęcić im więcej czasu, pokazać dokładniej ich punkt widzenia, sposób działania i myślenia. Można nawet w pewnym stopniu ich rozumieć. To cały czas są siły ciemności, przerażające, okrutne i żądne zniszczenia, jakie znaliśmy od lat, ale tym razem z dodatkowymi niuansami.

Dobrze się to łączy z motywem przewodnim sezonu jakim jest rodzące się zło. Zło, które potrafi objawiać różne oblicza, zwodzić, kusić, wykorzystywać słabości przeciwko nam. Władca Pierścieni opowiada o walce dobra ze złem, ale zarówno pod względem epickich scen batalistycznych, jak i bardziej osobistych, toczących się wewnątrz ludzi. To ciekawe spojrzenie, nawet jeżeli twórcy nie mieli praw do innych książek Tolkiena, to symbolicznie oddali tutaj pewne symbole, czy paralele – chociaż jest to historia wymyślona na potrzebę serialu, pod wieloma względami ona pasuje do świata Śródziemia.

Sprawdź także: Obi-Wan Kenobi – fanserwis to za mało

Podsumowanie

Półtora miesięcy temu pisałem o moich wrażeniach z dwóch pierwszych odcinków. Paradoksalnie moje zdanie o 1 sezonie jest podobne – trudno jeszcze ostatecznie wydać werdykt odnośnie serialu, ponieważ jest to nadal wstęp do większej historii. Nie jest to idealny sezon, ma problemy z niektórymi wątkami, lub tempem, ale wciąż uważam to za bardzo ciekawą próbę rozwinięcia uniwersum Władcy Pierścieni, przeniesienia go na język serialu. To jednocześnie przełomowe osiągnięcie pod względem realizacji serialu w jakimkolwiek medium – epickie, piękne wizualnie i klimatyczne.

Dodaj odpowiedź

Twój e-mail nie będzie opublikowany.

Sprawdź jeszcze

Więcej naszych wpisów